A co tam Panie z kryzysem…

Kryzys w pełni choć ostatnio jakby mniej o nim. Na pierwsze strony weszła tzw świńska grypa, choć jak się okazało, ze świniami ma tyle wspólnego ile Rząd z rządzeniem. Może tylko tyle, że świnie go wymyśliły a inne świnie rozdmuchały? Tak czy inaczej nakazano używać nazwy A/H1N1. Zawsze mówiłem, że kryzys ma podłoże głównie „telewizyjne”. Ilekroć nie włączy się TV słychać o kryzysie, ludzie, którzy mają nawet jakieś pieniądze, prace, przestają wydawać pieniądze bo w TV mówi ą o kryzysie, co jeszcze bardziej go pogłębia. Więc trzeba było wymyślać po chorobie wściekłych krów, ptasiej grypie, wirus świńskiej grypy, który w dodatku z tymi inteligentnymi zwierzętami nie wiele ma wspólnego. I już na czołówkach królują informacje o wirusie… A o setki tysięcy ludzi, którzy co roku umierają na „normalną” grypę, nikt się nie troszczy, o ludzi, którzy umierają co roku z głodu i pragnienia, z powodu zanieczyszczonej wody też nikt nie mówi, a kilku set chorych na całym świecie i owszem, bo jest to coś nowego a informacja o głodzie w Afryce jak by nikogo szczególnie nie wzruszy, bo przecież każdy zdaje sobie z tego sprawę… Teraz wybory do parlamentu EU i w dzisiejszych wiadomościach TVP jak i Faktach TVN ani słowa o A/H1N1 jak i kryzysie. Jak przeminęło z wiatrem, było minęło.


Oblicze kryzysu przybiera też również inne, czasem zaskakujące formy. Jeszcze niedawno Unia ukarała polski rząd za dopłacanie do stoczni, w wyniku czego ,mają zostać sprzedane. Po czym ta sama Unia pompuje setki miliardów w Banki i nikt nikogo za to nawet nie myśli ukarać. Niemcy, Włosi a nawet Chińczycy dopłacają do zakupu nowych samochodów. Jeśli ktoś zezłomuje stary dostaje odpowiednia kwotę dotacji na zakup nowego samochodu. A w Polsce? Również rząd chce zadbać o kierowców stosując dopłaty. Jednak dopłata dopłacie nierówna i diabeł tkwi w szczegółach. W polskim projekcie i znaczeniu słowa dopłata jest dopłata dla właścicieli starych samochodów w postaci….. dodatkowego podatku :) I tak, właściciel samochodu sprzed 1992 roku zapłaci 3000 (trzy tysiące) złotych rocznie, właściciele aut nie starych niż 9 lat – 500zł a właściciele nowych samochodów „tylko” 100zł. Jak by się głębiej zastanowić to jest w tym jakiś sens. Rząd wyszedł z założenia, że właściciele wiekowego, ropo żernego, kopcącego i czeszczącego złoma jeździ nim bo ma taki kaprys, swego rodzaju towar luksusowy. Jeżdżąc nim tworzy wspaniały obłok czarnego dymu którym można się tak wspaniale „Sztachnąć” więc kazać im zapłacić 3000 rocznie, kwotę często przewyższającą wartość przedmiotowego zabytku. A może akurat kierowca sprzeda przedmiot pożądania wielu (w domyśle odda na złom) a otrzymane za to pieniądze, w okolicy 500zl, przeznaczy na wzrost konsumpcji, co z kolei przyczyni się do wzrostu PKB. I taka oto recepta na wzrost gospodarczy, pozbędziemy się wraków z ulic, jakieś 70% społeczeństwa wyda kilka set złotych co spowoduje wzrost gospodarczy, oszczędzimy miliardy na budowę dróg (po co budować je skoro nie ma czym po nich jeździć). I jak Wam się podoba wizja dopłat do aut polskiego rządu? Zupełnie jak w procesie Kafki. Władza i urzędy decydują o losie społeczeństwa a społeczeństwo to tylko kukiełki w ich rękach. I my jesteśmy takimi kukiełkami w rękach rządu, telewizji… Jak w TV powiedzą, że kryzys to jest kryzys. Jak powiedzą że świńska grypa, to tak ma być. Za jakiś czas powiedzą, że kocia grypa, i mój imiennik, Jarosław, będzie musiał pozbyć się kota (choć pewnie wolałby się pozbyć Palikota). Jak są wybory – obiecają niższe podatki, które to później próbują podnieść- bo przecież jest kryzys… ten który nam oczywiście ktoś wmówił w TV, bo inaczej skąd ktoś by wiedział o jakimś kryzysie. Jako, że ostatnio w całym tym burdelu widzę „Proces” Kafki to ciśnie mi się jeden cytat „Smutne zapatrywanie (…) Z kłamstwa robi się istotę porządku świata”. W tym momencie wielu urzędników (których zwykłem nazywać urzędasami) powiedzieli by, idąc dalej za Kafką „(…) radzę panu mniej zajmować się nami i tym, co się z panem stanie, natomiast więcej myśleć o sobie. I lepiej nie robić tyle hałasu z tą pańską niewinnością, bo to psuje niezłe wrażenie, jakie pan na ogół sprawia”… Bo w Polsce płacić podatki to jak „Mieć taki proces, znaczy, już go przegrać”. A ustawodawcy dalej wciągają coraz więcej ludzi w ta idiotyczną machinę. Utworzyli instytucje o pięknej nazwie „jedno okienko”. W skrócie przedsiębiorca, żeby zarejestrować działalność wystarczy, że uda się do jednego okienka. Czyli (teoretycznie) nie musi jak kiedyś odwiedzić urzędu miasta, skarbowego i statystycznego… I już współczuję tym młodym przedsiębiorcą. Zwabieni hasłem „jedno okienko” i szybką rejestracją firmy ruszą tłumem rejestrować działalność… żeby już przy próbie załatwienia innej sprawy niż rejestracja, mieli bliskie spotkanie z Polską rzeczywistością. Ja na ich miejscu wnioskował bym o zasadę „50 okienek” żeby zrobić to hurtem, 50 razy a później móc w spokoju zajmować się tym, czym powinni, tj inwestowaniem, tworzeniem miejsc pracy, przyczynianiem się do wzrostu gospodarczego, a nie studiowanie przez Google prawa podatkowego, celnego, administracyjnego, spędzaniem wielu godzin tygodniowo na przebijanie się przez stosy przepisów żeby odpisać na jakieś durne wezwanie jakiegoś komunistycznego urzędu… I – parafrazując jednego z aktorów – ‘”cała masa energii psu w dupę”


Napisz komentarz

*